Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znielubiane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znielubiane. Pokaż wszystkie posty

piątek, czerwca 03, 2011

Post, nie to że wpis tylko POST

Tydzień do Susza ;)

Takie zabawne niby, pęknięty pierścień dysku w odcinku piersiowym kręgosłupa a ja się pcham na start...Dobre....
Pływanie poprawiłem i chciałbym wywlec się z wody po 36-38 min, rower z lemondką, rower poprawiłem najbardziej bo z bólem kręgosłupa promieniującym w pierś mogłem się katować w wodzie i w siodle, chciałbym przejechać ze średnią 31,7 wliczając ten jebany bruk, dziury , nawroty itd...a przebiec ? zimą zakładałem pobiec po 4:40 (bacząc na to co się działo w zeszłym roku to takie realne prędkości) i zakręcić się koło 5:15 Weryfikując ból kręgosłupa ;) stawiam na 5:30 czyli poprawić się o 5 min.....Przy takiej pracy i rodzinie oby się udało dobiec z bólem ale cało.
a filmik z kacowego pływania w kwietniu ;)

niedziela, listopada 30, 2008

Rush się.


Rushyć się muszę, jakoś nakręcić tą korbkę w plecach i pokonać słomiany zapał i przeciwności życia rodzinnego które mnie wybijają z rytmu (pisząc o planie treningowym popełniłbym bluźnierstwo). Jakoś zacząć, wyrobić rytm. Mam sprzęt, sporo nowego sprzętu z kardy PZRS (www.pzrs.org.pl) ale sprzęt sam nie biega. Potrzebny jest rytm, poziom pobudzenia. Pewien stan podniecenia samą myślą że zaraz zacznę się przyjemnie męczyć. Rushyłem od basenu. Jusz byłem ze 4 razy rano przed pracą, popływałem około kilometra. Ale qrwa, jak jadę 2 godz na ten jebany basen to mi się już pływać odechciewa!!!Jebane korki. Jak już zacząłem pływać miałem wrażenie że młócę na darmo tymi kończynami, bo jakoś się do przodu nie posuwam, skupiam się na technice a za chwilę znowu młócę. Posiadam obecnie wydolność SWĄ a pragnąłbym posiadać wydolność mrówki. Dorwałem także wejściófki do super hiber bajer wyjebanej w kosmos siłowni (podobno) PURE, zajebiście bo ona jest 3 piętra powyżej mojej pracy, więc mogę kontrolować czas zmęczenia nie bacząc że się do pracy nie wyrobię. Wybiere się we pierwszy łikiend
grudnia i się okaże czy jest taka figo-maczo.

wtorek, września 23, 2008

Break - czasu


No kurna cierpię na brak czasu, ostatnio to już wyjątkowooooo. Wrzesień - 16 dni pracy mi wypada po 12 godzin + 2 dni szkolenia daje 18 dni x 12 godz + dojazdy. Zawody, 2 na zawodach z GPSem na Litwie (3 miejsce) 59 min biegania i 16 godzin dojazdu. Co już daje 20 dni na 30, zostaje zatem 10 dni wolnego dla rodziny, dla treningów, dla odwiedzin, wyjazdów. Trening niestety leży, co dziwne jedyne wyjścia planowe to te przed pracą czyli około 7:20, np dzisiaj w deszczu i błocie jakieś 7 km, z czego na samo podniesienie się w łoża w tej aurze straciłem 2 km biegu. W domu raczej treningu zaplanować nie idzie, Czas jaki został dziele pomiędzy Blankę, Mariolę, Rodziców, teściów, rodzeństwo, obudowy, pomoc znajomym czy nieznajomym którzy wiecznie coś chcą lub ja tak czynię ze mam coś dla nich, spotkania ze znajomymi zwykle u nas w mieszkaniu, nie dokończonym od 3 mieś bo jakoś tak się zebrać nie można (np kurwa nie mogę znaleźć kratek wentylacyjnych do drzwi łazienkowych) których nie można wymienić bo futryny i ściany są robione pod wpływem PRLu i %%% garujących robotników. Z córką i żoną się widuję mniej niż w narzeczeństwie niestety, dobrze że mnie jeszcze poznają. Nie jest to jednak jakaś jesienna depresja tylko ogólny wkurw na sytuację. Ma ktoś sprzedać trochę czasu ??

czwartek, lutego 21, 2008

No i co z tego ?


No jak ja tego pytanie nie mogę znieść Pytania które się pojawia po zawodach. Biegasz,startujesz, męczysz się " No i co z tego masz?" I tak dręczą, od podstawówki, przez szkołę średnią, studia, rodzice teściowie, znajomi. Że tez im się to nie nudzi !!! Bo mnie nie nudzi to co robię. Wkurza mnie gdy im muszę przedstawiać argumenty, że to że tamto. Na początku pytam czy ma jakieś hobby,zwykle ni ma. Najlepszą według mnie odpowiedź dostrzegłem na treningu ;-) Otóż odpowiadam wtedy pytaniem na pytanie:
- A co TY masz z palenia papierosów ?
- co TY masz z picia wódki, piwa ?
- co TY masz z grania w jakieś gry na kompie ?
- co TY masz z oglądania filmów i programów rozrywkowych w TV ?
- itp...
Większość się blokuje po takiej ripoście. Inni brną dalej czyli : "tak ale ..." Ale Ci to chyba nigdy naprawdę nie mieli zajęcia które sprawiało im przyjemność i mogliby dla niego katować się w deszczu, śniegu mrozie. Nad planem dokładniejszego wtłoczenia im w głowy potrzeby upodlenia na takowych zawodach, zastanowię się intensywniej na jakimś krosie w tętnie >180.

środa, grudnia 19, 2007

Q...rwa kulszowa

No jak to jest ? Człowiek zapier......, trenuje, bierze multiwitaminy, chodzi na basen także celem wzmocnienia mięśni kręgosłupa, ćwiczenia robi ( jak widać za mało ), a potem jakieś głupie zdarzenie losowe wywala, wypierdziela cały plan wszystkie micro, marco i inne cykle treningowe. A to kostka a to kolano a to Q.rwa kulszowa. Wczoraj mi sie to przytrafiło, w pracy pochyliłem się i podnosiłem krzesło ( niedozwoloną jak widać techniką ) i łup jakiś taki jakby prąd po plecach, bezdech i chwilę potem już wiedziałem czym to się skończy. A to ręki nie mogłem podnieść wyżej niż ból pozwala, a to sie obrócić, w to wstać do pionu bez odpowiedniego rozpędu. Szlag by Cię q.rwo kulszowa. Myślę sobie, "nie ma letko" czy "inni mają jeszcze gorzej..." czy "szur szur szur to idą umarli" nie będzie mnie jakaś dziwka (q.rwa kulszowa) prowadzać. Zatem jako w planie było postanowiłem z pracy do chaty pobiec z tą Q.rwą kulszową - około 7 km. No i pobiegłem, wprawdzie 10 min. dłużej niż zwykle ale dotarłem. Jak trzymałem stałą prędkość to nawet bardzo nie jęczałem ;-) tylko gdy się musiałem odwracać przypominało mi się że boli. Ale noc. Noć q.rwo kulszowa aż tak seksowna nie jesteś żeby mi w nocy spać nie dawać. Myślę przeboleje, no bo co innego zostało, mazideł nie mam, a i tak byłby problem z nacieraniem. Próbowałem trochę rozciągać ten mięsień najdłuższy, próbowałem tylko do obrotu ciała na lewa stronę i mi się odechciało. Ranek nadeszedł, i kolejna komedia ze wstaniem, ubieraniem i całą resztą. Do pracy autem i jestem, siedzę, dumam o mazidłach i o tym jak tę q.rwę kulszową wydymać. Dziś bez treningu, dzień dumania. Noż w morde kopana mać.

poniedziałek, grudnia 17, 2007

Znielubiane

Mimo że wczorajszy trening wypadł nadzwyczaj przyjemnie ( temperatura około zera, fajna muza w uszach, brak ruchu na drogach, lekki śnieżek, 23 km po 4'40"/km ) moją głowę zaprzątały myśli o tym co mnie wkurza na treningu, przed i po. Zatem taka mała lista która zapewne będzie uzupełniana. Powstanie narazie lista znielubianych biegowo znielubów, jako kontra musi powstać lista plusów.
Zatem:
Przed bieganie wqr... mnie
- gdy nie wychodzę o tej godzinie co miałem się wytoczyć,
- gdy wogóle muszę przekładać trening na popołudnie lub wieczór,
- jak mi buty nie wyschły,
- jak mnie coś boli,
- jak mnie zaczyna ssać po ostatnim posiłku, tutaj moja psycha czasem przegrywa,
- jak mam rozładowaną mp3-kę i muszę szukać baterii-akumulatora,

Na treningu
- jak wychodzę i przez pierwsze 5 min. pada deszcz, przestaje i potem biegnę cały mokry ( to niech już qrw.... pada przez cały trening )
- jak mi kolka nie przechodzi tylko się pogłębia,
- jak mnie ssie gdy pomyślę o jakimś żarciu,
- jak mi się but rozwiązuje, zwłaszcza na II zakresie a na zawodach to już nie wspomnę że mnie qrwica strzela, raz przez to podium straciłem na BnO !!!!!
- jak zapomnę PAPIERU !!!!!!!!!!!!!!!!
- jak biegnę pod wiatr obojętnie w która stronę zmieniam kierunek,
- jak mnie goni kundel który nie wiem czy mnie ugryzie, jakby mnie tylko dotknął to bym mu z kopa wypier..... w bebech ( to działa spróbujcie )
- jak zapomnę PAPIERU !!!!!!!!!!!!!!!!
- jak widzę nowe śmieci zostawione przez kretynów w lesie,
- jak wpadam tylko jedną nogą w wodę, wtedy się długo zastanawiam czy tej suchej dla świętego spokoju nie wpakować w wodę,
- jak mnie jakiś kierowca ochlapie lub co gorsza trąci np lusterkiem, a jak specjalnie wjeżdża w kałużę żeby mnie chlapnąć to żałuje że wielkiego kamienia nie mam akurat w dłoni,
- jak mi się robi supeł w gaciach, a mi się akurat chce potrzebę fizjologiczną !!!!!!!!!!
- jak zapomnę PAPIERU !!!!!!!!!!!!!!!!
- jak się muszę spieszyć z treningiem bo coś tam na mnie czeka,
- jak mi mucha wpada prosto na podniebienie i nie mogę jej wywalić,
- jak mnie komary tną gdy jednak nie zapomnę papieru, zimą akurat komary odpadają,
- ale za to jak mi się zechce w obszarze zabudowanym - tragedia,
- jak kogoś spotkam znajomego i nie da mi dokończyć treningu, lub co qrw... jeszcze gorzej chce mnie podwozićććććććććććć!!!!!!!!!!!!
- jak do mnie strzelają z pistoletu na kulki, jeszcze nie strzelali ale już mnie sama myśl rozpierd....
- śmieci w lesie, nie muszą być nawet świeże,
- natrętne myśli lub głupie piosenki które się same śpiewają i nie wiadomo jak się ich pozbyć ze łba,

Po treningu
- brak ciepłej wody ( czasem bywa )
- jak ktoś-coś na mnie już czeka,


Narazie tyle. Lista jest otwarta. Na następnym długim treningu myśle tylko o plusach ;-)